Znaleźć receptę

Data publikacji: 2020-01-07

W sobotnim meczu z wiceliderem tabeli - LUK Politechniką Lublin - bielszczanie odnieśli zywięstwo. Licząc także mecze pucharowe, było to jedenaste zwycięstwo z rzędu bielskiej drużyny.

 

O pomeczowy komentarz poprosiliśmy rozgrywającego BBTS, Jarosława Macionczyka. Na temat meczu w Lublinie mogę powiedzieć tylko tyle, że bardzo przypominał mi on mecz finału Pucharu Polski KRISPOL 1. ligi w Tomaszowie Mazowieckim. Wygraliśmy dwa pierwsze sety, potem kolejne dwa padły łupem rywali. Później wysoko wygrany przez nas tie-break, bardzo podobny mecz - jakby kopiuj, wklej z Tomaszowa. Fajnie, że wygraliśmy to spotkanie, podtrzymaliśmy serię zwycięstw, nawet nie wiem ile teraz mamy ich z rzędu, bo jest tego dużo. Pewnie gdybyśmy przegrali taki mecz prowadząc 2:0 to niesmak byłby duży, ale jednak potrafiliśmy go wygrać, za co chwała całemu zespołowi i kibicom, którzy przyjechali z Bielska-Białej i dopingowali nas na miejscu.

Przed bielszczanami mecz z liderującą w tabeli Stalą Nysa, która w sobotę pokonała na własnym boisku Lechię Tomaszów Mazowiecki 3:0. Ten mecz na pewno będzie trudny, jak zresztą każdy w tej lidze. Stal Nysa jak do tej pory w lidze przewodzi i dominuje, ale na pewno można znaleźć receptę na ten zespół. Nie będzie łatwo, ale postaramy się o zdobycie punktów na tym terenie, oczywiście będziemy grać o zwycięstwo - nie może być inaczej - zapowiada bielski rozgrywający.

 

wykonanie: Strony internetowe Bielsko-Biała

Zdjęcie drużynowe
Wersja na bardzo duże ekrany / stacje robocze Wersja na duże ekrany / laptopy Wersja na tablety Wersja na smartfony