Kajetan Marek opuszcza BBTS

Data publikacji: 2021-06-07

Po ośmiu sezonach gry w barwach BBTS Bielsko-Biała na zmianę otoczenia zdecydował się libero Kajetan Marek. Popularny Kajo był rozgrywającym zespołu BBTS w rozgrywkach Młodej Ligi, później zmienił pozycję, trafił do pierwszego zespołu, w którym rozegrał 102 ligowe mecze. Dzisiaj ten licznik zatrzymuje się, ale nie wykluczone, że w przyszłości zacznie bić na nowo.

 

 

- Kajo, osiem lat występów w barwach BBTS to kawał czasu, dużo meczów, treningów. Czy jesteś w stanie w jakiś sposób podsumować ten okres?


Kajetan Marek: Kawał czasu, właściwie połowę mojego siatkarskiego życia spędziłem tutaj w tym klubie. Przychodziłem jako rozgrywający do Młodej Ligi  generalnie z jakimiś nikłymi nadziejami na to, że będę grał gdzieś na wysokim poziomie. Potoczyło się tak, że dostałem możliwość zmiany pozycji. Zaryzykowałem z tym, bo nie wiązałem wielkich nadziei na jakiś fantastyczny wynik na rozegraniu, więc do stracenia miałem niewiele a do zyskania jak widać bardzo, bardzo dużo. Generalnie to te lata spędzone w zespole Młodej Ligi dały mi bardzo dużo, zarówno siatkarsko, jak i życiowo. Skończyło się to wszystko fajnym wynikiem i do tego moim awansem sportowym do pierwszej drużyny, co było gdzieś tam zawsze moim celem. Od początku kiedy zaczynałem swoją przygodę w ogóle z siatkówką to chodziłem na mecze seniorskiej drużyny i myślałem o tym, żeby kiedyś się tam znaleźć. Stało się tak, że trafiłem do seniorskiej drużyny kiedy graliśmy w Pluslidze, w najwyższej klasie rozgrywkowej i to był jedyny mój sezon jak do tej pory na tym poziomie. Fantastycznie, że tak to się potoczyło, choć jak wiemy generalnie mój pobyt w Pluslidze niestety nie trwał zbyt długo, bo tylko jeden sezon. Kolejne trzy w pierwszej lidze to ogromny bagaż różnych doświadczeń, mega przeżycia i też z roku na rok coraz więcej grania.
Reasumując, to był naprawdę okres pełen różnych emocji, 8 lat to szmat czasu i generalnie przekrój od negatywnych wydarzeń jak na przykład to spadek z ligi, po super wyniki jak wygranie pucharu pierwszej ligi czy srebrny medal w rozgrywkach Młodej Ligi. Oprócz tego naprawdę kupę wydarzeń, które zostaną w mojej pamięci na całe życie.


- Czy możesz wymienić kilka zdarzeń, sytuacji czy momentów, które najbardziej zapadły Ci w pamięci i nie zapomnisz ich nigdy?
Myślę, że na pewno nigdy nie zapomnę pierwszego wejścia do Hali pod Dębowcem na pierwszy trening.  Generalnie przejście z obiektów dużo mniejszych, w których trenowałem wcześniej, do tak wielkiej hali to było coś, zrobiło to na mnie bardzo duże wrażenie. Kolejnym takim pozytywnym wydarzeniem to na pewno zdobycie srebrnego medalu rozgrywek Młodej Ligi, na koniec przygody z młodzieżową siatkówką. Świetny wynik wieńczący kilka lat pracy.
Bardzo mile będę wspominać wygranie trzech meczów z rzędu w Pluslidze, które wszystkie spędziłem na boisku i kiedy po fatalnym początku sezonu, trochę odbiliśmy się od dna. Innym wspaniałym momentem to oczywiście wygranie dwukrotnie Pucharu Polski Tauron 1. Ligi. Możliwość stania na podium jako zwycięzca to była super sprawa i na pewno zostanie w pamięci. Na pewno tegoroczny finał ligi, który był pierwszym w moim życiu również będę wspominał, choć obecnie nie budzi on pozytywnych emocji.
- Co zdecydowało o tym, że postanowiłeś zmienić otoczenie?
To była bardzo trudna decyzja, ale postanowiłem zmienić otoczenie, choć nie ukrywam, że czuję, że BBTS jest moim klubem, a Bielsko-Biała moim miastem, gdzie się wychowywałem i gdzie kiedyś chcę zamieszkać na stałe. Po prostu przyszedł taki moment ,w którym stwierdziłem, że chcąc dalej się rozwijać trzeba po prostu wyjść ze strefy komfortu. Tutaj wszystko znam, wiem czego się spodziewać. Chcę, żeby moja siatkarska przygoda i moje umiejętności poszły do przodu i dlatego podjąłem taką decyzję. Muszę zmienić otoczenie, żeby dostać nowe bodźce z zewnątrz. Zobaczymy jak to wyjdzie. Wydaje mi się, że po tylu latach w jednym miejscu bardziej mogę się rozwinąć odcinając trochę pępowinę. Jaki będzie efekt, tego nikt nie wie. To nie była łatwa i szybka decyzja, podjąłem ją po konsultacjach z rodziną, z ludźmi związanymi siatkówką i uznałem, że to jest ten moment kiedy powinienem wyjść ze znanego środowiska i spróbować swoich sił w zupełnie nowym miejscu.


- W rankingu najlepiej przyjmujących graczy ostatniego sezonu zająłeś trzecie miejsce, choć bardzo długo byłeś jego liderem. To jest bardzo dobry rezultat, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że ponad połowę sezonu grałeś z bolesną kontuzją.
Rzeczywiście to był mój najlepszy sezon jeśli chodzi o moją grę, dodatkowo w jednej z dwóch, jak się okazało, najlepszych drużyn tej ligi. Rankingi to są tak naprawdę tylko liczby i generalnie różne aspekty trzeba brać pod uwagę oceniając grę na mojej pozycji. To prawda, tak się złożyło, że od dłuższego czasu moje plany trochę pokrzyżowała kontuzja i już kilka tych ostatnich miesięcy męczyłem się trochę z nią, bo przeszkadzała nie tylko w grze, ale i normalnym życiu.
Robiłem jednak wszystko żeby zagrać, zagryzałem zęby i chciałem dokończyć ten sezon by nie rezygnować z moich marzeń o powrocie do PlusLigi. Chciałem dać z siebie wszystko, żeby być w grze do końca i pomagać drużynie. Zatem to trzecie miejsce w rankingu może było związane z tą kontuzją aczkolwiek nie wiadomo jak wyglądałaby moja gra gdybym był zupełnie zdrowy. Może skończyłbym jeszcze niżej, tego nikt nie wie. Tak jak mówię, dla mnie to są tylko liczby, ja się cieszę, że po prostu moją dobrą grą pomagałem drużynie i też przyczyniłem do tego wyniku.  Szkoda, że nie udało się zrealizować celu i zakończyć tego sezonu wielkim sukcesem jakim byłby awans.


 

- Przez wiele lat z pewnością zżyłeś się z wieloma osobami zarówno z otoczenia klubu, jak i z kibicami. Czy chciałbyś z tego miejsca powiedzieć do nich kilka słów?
Przez te osiem lat w klubie, przewinęło się obok mnie wielu ludzi.  Zawsze przychodzę tutaj do klubu jak do swoich. Generalnie rozmawiam też ze wszystkimi nie jak z pracownikami, ale jak ze swoimi znajomymi, dobrymi znajomymi. Przez ten czas nie spotkała mnie tutaj żadna krzywda, zatem na pewno chciałbym wszystkim podziękować, zarówno pracownikom, jak i obecnemu prezesowi Mirosławowi Kryście oraz poprzedniemu Piotrowi Pluszyńskiemu. Nasza współpraca układała się bardzo dobrze i na pewno będzie mi brakować tego całego otoczenia. Zawsze z każdym mogłem o wszystkim porozmawiać, pożartować, czy też dostać jakieś cenne wskazówki. Myślę też, że zostajemy cały czas w tym samym środowisku, będziemy się spotykać i wiem, zawsze to będą przyjemne spotkania. Utrzymuję do dzisiaj kontakt z wieloma zawodnikami, których poznałem podczas wspólnej gry w BBTS. Poznałem w ten sposób przyjaciół na lata. Personalnie nie mogę o nikim tutaj wypowiedzieć się źle.
Przez te wszystkie lata także wszyscy trenerzy mieli bardzo duży wpływ na mój rozwój i też chciałbym im bardzo za to podziękować. Bardzo dziękuję wszystkim kibicom za wsparcie. Wiadomo cieszyliśmy się w momentach sukcesów, ale też zawsze wspieraliście nas bardzo kiedy było ciężko, kiedy przegrywaliśmy. Chciałbym podziękować naprawdę tym prawdziwym kibicom, którzy byli z nami na dobre i na złe. Gdzieś tam w głowie cały czas mam te okrzyki z trybun kiedy na przykład odbierałem nagrodę MVP, czy po jakiejś dobrej akcji z mojej strony. Naprawdę mega fajnie było dla Was grać. Jeszcze parę lat temu nie spodziewałbym się, że coś takiego będzie miało miejsce. Jest mi niezmiernie miło, że przez osiem lat grałem w BBTS i mogłem uczestniczyć w tych wszystkich naszych sukcesach. Mam nadzieję, że nasze drogi gdzieś kiedyś znowu się skrzyżują i wtedy zarówno klub, jak i ja będziemy prezentować wyższy poziom i wszystkim nam na dobre wyjdzie ta rozłąka. Nie chcę mówić żegnajcie, mówię do zobaczenia!

 

 

 

To zawsze żal gdy z zespołu odchodzi tak wspaniała postać, wielokrotnie rozmawialiśmy z Kajetanem i rozumiem jego decyzję. Nie pozostaje mi nic innego jak podziękować za te osiem lat gry, treningów, meczów, podczas których reprezentował barwy naszego klubu. Znam Kajetana i wiem, że zawsze we wszystko co robił, wkładał maksimum swoich umiejętności. Mogliśmy to obserwować zwłaszcza podczas tego sezonu, który nie rozpieszczał go pod względem zdrowotnym a i tak Kajo utrzymywał wysoki poziom podczas treningów i meczów. Mam nadzieję, że w przyszłości będziemy mieli jeszcze okazję współpracować – komentuje odejście Kajetana prezes Mirosław Krysta.

wykonanie: Strony internetowe Bielsko-Biała

Zdjęcie drużynowe
Wersja na bardzo duże ekrany / stacje robocze Wersja na duże ekrany / laptopy Wersja na tablety Wersja na smartfony